O Edziu i krowach i o tym, że wszystko się zmieniło

Opowieść Czesławy Siemionow, zapisana 11 lutego 2008

Kiedyś to młodzi śpiewali na wiosce, teraz to już nikt nie śpiewa, a kiedyś to śpiewali. Jak kiedyś, kiedyś łąki tam sprzątali to szli i szli, i to i z Nowosad i z Dulnego, a tam dalej Lady i nie Lady, łąki ladzkie, poszli i poszli. Jak przyjdą Nowosadzcy sprzątać to i nocują tutaj, bo to przecież – będzie szedł na piechotę, jak roweru nie ma, to śpiewają ano echo idzie, jak siano tam sprzątają wieczorem. Ja to tego nie pamiętam, ale mówili, mama i sąsiady mówili. A teraz to tył łonek nikt nie kosi, nic! Zarosło. Kiedyś na Starej Białowieży, tam gdzie kolejka chodziła, to widać Teremiski i wszystko było, a teraz nic, wszystko zarośnięte, niekoszone.
Kiedyś my jeden rok nie kosili i my paśli krowy tam. Wszystkie młode już pasą krowy. Taki Edzio był, jego ojciec był Bronisław Wiszniewski, ten Broniś pośle dzieciaka takiego, lat 8 czy ile, ja pamiętam ich, z 40 roku ten Edzio był, to było w 50 roku, może w 48 …No i już siedzą na nasypie tam, gdzie kolejka chodziła, w karty grają, a Edzio nie widzi, on nie ślepy, tylko bliskowzroczny. „ Edziu, to twoja krowa tam poszła”.  „Ni moja, ni moja, ni moja!” „Twoja”! –  wszyscy w jeden głos.” Poleciał. Podlatuje, patrzy, to nie jego krowa. Patrzał na krowę. „Nie będę podganiał. Nie, nie, nie.” I podskakuje tak o, że nie będzie. Wszystkie krzyczą: „Prędzej, krowy, bo my Ciebie nie puścimy”. Podgonił te krowę i przychodzi. „Dla Edzia pierwsze miejsce koło graczy”! Już Edzio usiadł taki radosny, że siedzi koło graczy na pierwszym miejscu. Znowu już czyjaś tam polazła. A za nią pójdą wszystkie. „Edziu, twoja krowa”!  „Nie moja nie moja”- krzyczy. „Twoja”! Wszystkie w jeden głos. „Twoja.” No. Edzio leci. A co jemu takiemu małemu, leciutki dzieciak. Zaleci do tej krowy: „Nie moja”! i patrz podskakuje: „Nie moja, nie moja. Nie będę podganiał.” „No to do nas nie podejdziesz,  zapędzaj te krowy”! No podgonił do krów. Przychodzi. A tu ktoś na Edzia miejsce usiadł, chłopaki takie starsze.  „Wynoś się, Edzio tu siada, na pierwszym  miejscu koło graczy.” A już Edzio nóżki tak założył, już siedzi, już się przygląda jak to grają. Już jemu ho! On koło starszych siedzi. To znowu poszła krowa, znowu „Edzio!”. Edzio cały wieczór krowy ganiał.  Ale tam oni mało odchodzili. Co to tam, jak latem od czwartej do szóstej, siódmej są. Na wieczór jak pogonią ze dwie, ze trzy razy poleci. A co to dla takiego małego polecieć. A to co, będzie starszy biegł?
Nasze krowy po lesie pasli, a później nie puszczali krów. A to płakali, oj Boże, jak to będą żyć, jak to będą żyć, jak nie będą do lasu chodzić. A później krowy pozbywali [się] i na polach pasli i do lasu nikt nie ganiał tych krów. Nie potrzebien był las dla krów.
A teraz mleczarnie pobudowali, mleko nosili i wszystko, a później sprzedali wszystkie krowy i zabrali i mleczarnie, sprzedali. Nie wiem kto tam kupił.
Wszystko się zmieniło. Kiedyśmy z robotami jedna do jednej chodziły. To haftowała, to wyszywała, to przędła. Nas kupa było, to z dziesięć nas zajdzie! A jeszcze chłopaków ile przyjedzie. A teraz nic nie ma.