O powrocie do Teremisek

Opowieść Czesławy Siemionow, spisana 11 lutego 2008

Jak ludzie wracali, to każdy na swoim budował, a jakże. Jest spalone,  i tu u nas był, to my pobudowali tą. My wykupili podwórko i stąd i stąd podgarnęli, za krótkie, za wąskie. Wszystko pobudowane po wojnie. Tu nic nie było. A komin to został u nas, ścienówka [rodzaj pieca kaflowego] stała spalona, na ścienówce bocian miał gniazdo. Jak nikogo nie było, to był, potem uciekł. Bociany byli wtedy [w czasie palenia wioski podczas wojny], ale chyba się spalili, bo to czerwiec wtedy. Stare pouciekały, a młode wszystkie się spalili. Ale bociany byli, to tam, to siam na drzewie. Hura, ludzie jeszcze wrócą, bo bociany jeszcze są. Ja pamiętam, ludzie tak mówili, jakby bocianom nie byłoby, to już ludzie nie wrócili. A jak bociany jest, to jeszcze wrócą. Tak i wyszło. Wrócili.