O przedwojennej szkole i zwiedzaniu pałacu carskiego

Opowieść Czesławy Siemionow, spisana 11 lutego 2008

Szkoła u Morozowskich, to tam była szkoła. Kwatera była. Ja jeden rok do Mrozowskich, a drugi u Wiszniewskich. A nauczycieli, tak: była Emilia Matys, później wyszła za Smoktunowicza. Tam uczyła Niemka Erna Krenkiel Ferdynandówna, po ojcu. rosyjskiego uczyła. No to już nas zaprowadzili do Białowieży, do muzeum, ale muzeum to nie takie jak teraz było, kiedyś to sama zwierzyna była. I my same pobiegli. „Zabiegniecie, pójdziecie z Pogorzelskimi”. Ale już pogorzelskie dzieci z nauczycielką poszły. My biegiem, biegiem  ta Erna pomału szła z Bud, ta Niemka. I my te Ernę nagnali i jej wyminęli i biegiem, biegiem. I przyszli teraz tam do parku, stróż stoi – nie, nie wolno. I my stoim. Aż idzie ta Erna i nas wzięła i zaprowadziła.  I zaprowadzili do Pałacu Carskiego, toż ja była, widziała, gdzie car i kąpał się w łazience i wszystko mnie zaprowadzili i pokazali. Nas tam wszędzie prowadzili, całe pałac pokazali. A tam pod szkłem było, jak tam było ładnie. I carski dworzec ten, to go Niemcy porwali. Jego nie zostawili. No i do kina zaprowadzili, a było w Białowieży, tam gdzie teraz gmina. I zaraz za tydzień wojna.