O wilku i gęsiach

Opowieść Czesławy Siemionow, zapisana 21V 2008

Łąka taka była zaraz za, oj na przeciwko szkoły, za rzeczką. Ale to było koszone, elegancko, czyściusieńko. A ta Mirka, co to Wajrak teraz mieszka, to ta Mirka (ale ona jeszcze nie miała tej chaty postawionej, ona na Dąbrowie w tych barakach mieszkała, co to teraz w tych gajówkach), ona miała gęsi. Puściła gęsie do rzeki. I oni w rzece byli. Przyszedł wilk. Ja niedaleko siedze, ale no tak ja wiem, może z trzysta metry. Czegoś gęsie krzyczą w rzece: plu, plu i ga-ga. Myślę czego oni tam powariowali? Patrzę  a wilk niesie gęsiu w zębach. Ja jeszcze wtedy młoda była, biegiem do wilka z kijem. Było siatką grodzone. On musi w dziurę. A ja nie zdążyła do dziury, wilk po przedzie w dziurę i poszedł z tą gęsią.
Słyszę że jej ktoś skradł gęsi. Mówiła kto, ale ja już zapomniała. Mówię:„Irka, Irka co ty mówisz, twoją gęś wilk zabrał”.
„Co ty wiesz?”
„Pewnie, że wiem, bo jeszcze biegłam” – mówię.
A ona na tego człowieka [oskarża], że zabrał u niej gęś.
„Widziała – mówię – biegła z kijem”, ale było świeżo zagrodzone siatką i tam dziura była, bo wjeżdżali po siano, zrobiona, no i on musiał do tej dziury. Mówię „Ja nie zdążyła dojść do dziury, a wilk po przedzie poszedł. Ty mówisz że ktoś tobie ukradł gęś, skąd !- mówię – to wilk, ja widziała”.