O Żydówce z Narewki

Opowieść Czesławy Siemionow, zapisana 11 lutego 2008

Wszystkie Żydzi wybili co do nogi. Taka [co] szyła została się, bo to z Narewki. Ona mnie dobrze znała i dzieciaka, takiego jak ja, od siostry z Prużany przywiozła. (Prużana, to tam gdzie nas wywieźli za granicą.). I rowerczik był, on rowerczikiem jeździł ten dzieciak. Aj, później zabili jej i zabili tego dzieciaka i jeszcze tych ludzi, co ich trzymali zabili. To może tak z dziesięć, może piętnaście zabili za Żydów. A ja mówię, mówię, a to była Żydówka z dzieciakiem. Ta, oooj jak ja jej dobrze znała. I jego i jej zabili. Oni uciekli do chlewa i w chlewie stojali, ale ktoś chyba podpowiedział, bo poszli po chlewach szukać i znaleźli i zabili ich tam w chlewie. A potem przyszli do domu, zabili tych co mieli te Żydówke z dzieckiem. Oho. Lepiej żeby tego nie było nigdy.