O Żydzie z Borysówki

Opowieść Czesławy Siemionow, zapisana 11 lutego 2008

No a jeden Żyd –  my tam w Borysówce mieszkali- i tam był w Borysówce Żyd, tam się spaliło jego mieszkanie i on poszedł do córki. Rzepiska ta wioska, tu ło zaraz za lasem, Rzepiska wioska. Poszedł do córki, to nie było w Borysówce Żyda. A jak Niemcy przyszli to oni za Żydów się zaczęli brać. No i ten już Żyd nosi sprzedać słoniny, na słoninę coś sprzedać, nie pamiętam co. Przyszedł do ciotki. A ciotka mówi: „Ty to Żyd słoniny nie jesz”.
A on mówi: „Żydzi, Żydówki niech nie jedzą, a ja będę jadł”. Bo on już tam urodzony, tam w wiosce mieszkał, on już prawie taki jak my, a no, że z żydowskiej rodziny.
A ciotka mówi: „Ty, a gdzieś tam Niemiec łazi w tamtym końcu”.
„Oooo, żeby ja doczekał żeby on łaził, czorta on łazi, żeby ja doczekał żeby on łaził, to co by to było ale ja nie doczekam, nie doczekam”.
Bo zabili Niemca.