Wszystko jest jakby moje

Opowieść Zinaidy Smoktunowicz, spisana w maju 2008

Dla mnie Teremiski są wszystkim, są wszystkim w życiu. Urodziłam się tutaj i całe życie przeżyłam tu. I mnie to drogie, mnie wszystko… Na przykład te miejsce w puszczy. Naprawdę, dla mnie to życie. Ja tak źle się czuję nerwowo, siadam na rower i wjeżdżam tylko do lasu, naprawdę, to słowo honoru, że tak jest, samopoczucie od razu mi się poprawia. I już mi się chce pośpiewać i jadę i sobie nucę. I po prostu ludzie są dobrzy według mnie. Od pokoleń. I zżyci ze sobą.
Człowiek po prostu wrasta w to miejsce. Od małego tutaj się wychowuje, ja już nie mieszkałabym gdzie indziej. Tak jak w piosence, że „nasza wioska taka śliczna, że piękniejszej nie ma w świecie” to ja bym tak powiedziała. Bo to swoje. Tu się urodziłam, tu się wychowałam, wyszłam za mąż w swojej wsi, dzieci wychowałam i takie to bliskie mnie wszystko. Takie to ważne dlatego. Wychodzę na podwórko, wszędzie zielono, chce się pooglądać, przejść, popatrzeć na kwiaty. Lubię to. Wspomnienie o rodzicach to bardzo, bardzo zbliża. Jak pomyślę o rodzicach i o tym całym życiu to jeszcze bardziej zbliża to.
Ale te dęby, które sadziłam tam na Dąbrowie to już takie duże! Wszystko mnie jest takie bliskie, takie drogie. Gdzie się człowiek urodził, to tam jest najlepiej. Wszystko jest jakby moje.