Pieśni

Od początku, gdy tylko zaczęliśmy szukać pieśni w Teremiskach, pomocą i głosem służyły nam pani Zina Smoktunowicz, pani Wiera Sylwestruk oraz pani Wala Dziedzik. Pierwsza pieśń spisana została w 2003 roku przez Kasię i Pawła Winiarskich oraz Janka Kaliszewskiego, który na gorąco zapisał jej nuty. Była to pieśń rosyjska „Zacwiła u akoszka” (Zakwitła w oknie śnieżnobiała wiśnia). W 2007 roku Dorota Borodaj, przy okazji pomysłu nakręcenia dokumentu o Teremiskach powróciła do zbierania pieśni. Wtedy zostały nagrane i spisane piosenki: „Kupalinka” (piosenka kupalska -  świętojańska), „Kryniczeńka” (Źródełko), pieśń – epos o wsi Teremiski, piosenka „Alona” (imię żeńskie) oraz „Raja” (imię żeńskie) – piosenka szoferska (szafior – taksówkarz). Pieśnią „Oj reczeńka, reczeńka”  został obdarowany przez panią Zinę muzyk, gość Uniwersytetu – Jarek Adamow. Większość z nich stała się oprawą muzyczną spektaklu „Opowieści Teremiszczańskie”. Okazją do zebrania większej ilości pieśni oraz opisania ich stało się powołanie Wirtualnego Muzeum.

Teremiski nie były wsią rolniczą, czyli nie było tu obrzędów i pieśni związanych z kulturą agrarną.  Oprócz tego mieszkańcy Teremisek kilkakrotnie byli przesiedlani, w związku z tym folklor zachowany to często folklor ogólnoznany, zapożyczany.

W Teremiskach nie śpiewa już wiele osób. W wywiadach powtarzało się, że „kiedyś to we wsi się śpiewało”, „dziewczęta szły ulicą i śpiewały”, „a u Wiszniewskich tych pięciu chłopców tak ładnie śpiewało” itd. Pani Zina Smoktunowicz opowiadała, że wielu pieśni nauczyła się kiedyś od swojej mamy, gdy wieczorami matka szyła na maszynie i śpiewała, dzieci też śpiewały, ale większości z tych pieśni już nie pamięta. Pani Wiera Sylwestruk pamięta strzępki pieśni weselnych oraz pieśni śpiewanych na wiosnę (ohulek, kukułczych pieśni). Ciekawostką jest, że jeszcze do lat 80. mąż pani Wiery posiadał dwa ogromne śpiewniki, w których latami gromadził różne pieśni, zarówno te nauczone od starszych (wiele nauczonych w Teremiskach), jak i te usłyszane w radio lub spisane z gazet. Po wizycie pewnej pani etnograf stracił oba śpiewniki (pożyczone – nigdy już do niego nie wróciły). Dziś w Teremiskach, gdy się poprosi, można usłyszeć jeszcze pieśni – różne: ukraińskie, rosyjskie, białoruskie, polskie.

Wszystkie one śpiewane przez panie w Teremiskach nabierają miejscowego kolorytu językowego.

Wielu pieśni kobiety nauczyły się z radia, spisując te, które im się podobały. Zakładały śpiewniki i przepisywały od siebie nawzajem, dzieliły się ulubionymi melodiami. W większości pieśni stare zaginęły na rzecz nowych, między innymi, lansowanych w PRL-u, piosenek rosyjskich.  Ciekawostką jest piosenka o Teremiskach, napisana przez ówczesną młodzież, która opowiada losy wioski i jej mieszkańców podczas i po wojnie.

Publikowanie pieśni w Muzeum trwa, z czasem udostępnimy również fragmenty pieśni śpiewane przez panie z Teremisek w wersji audio.